~Niall nie jest.. taki zły, czasami zachowuje się jak skończony idiota, a czasmi to taki miły chłopak.~moje myśli zaczęły mnie przerażać. Ale się w nim nie zakochałam,.. chyba.. Jezu! przestań tyle myśleć, bo ci łeb wybuchnie. Siedziałam tak na łóżku i zastanawiałam się co my teraz zrobimy? Pff.. Bez sensu..
- Ej [T.I] idziemy na zakupy idziesz z nami?! - wykrzyczał Zayn.
- Już chwilka! - odkrzyknęłam, szczerze chciałam w końcu odetchnąć świeżym powietrzem.
Zeszłam na dół, kazali mi włożyć biały płaszcz i okulary. No okey, założyłam, by tylko się z nimi nie kłócić i nie psuć sobie reszty dnia. Wyszliśmy, Liam zamknął dom na klucz..
~~~
Gdy robiłam sobie swoje zakupy, wpadłam na jakiegoś chłopaka. Moje okulary spadły na podłogę..
- Bardzo Cię przepraszam, nie widziałem Cię - powiedział chłopak, pomagając mi wstać.
- Nic się nie stało - odpowiedziałam szybko i podniosłam okulary. - Uciekaj stąd! Szybko! - prawie krzyknęłam.
- Dlaczego ? - zapytał cały czas mając na twarzy ten piękny uśmiech.
- Proszę.. - poprosiłam. - Oni Cię zniszczą.. - powiedziałam, a w moich oczach stanęły łzy.
- Kto? Dlaczego? - pytał
- Masz.. - podałam mu mój numer telefonu i go wyminęłam.
- Zadzwonię! - jeszcze usłyszałam jak krzyknął.
Ja się przestraszyłam, a jeśli Oni już go pobili? Bałam się i to strasznie. Podeszłam do stoiska z owocami i wzięłam sobie garść winogron, 3 jabłka, 4 mandarynki i 1 arbuza. Nagle poczułam czyjeś ręce na mojej talii. Przestraszyłam się i odskoczyłam od niego.
- No nie bój się, to tylko Ja. - powiedział z tym chytrym uśmiechem.
- Czego chcesz? Powiedzieliście, że mogę sobie zrobić swoje zakupy. - powiedziałam i się odwróciłam, zobaczyć czy wzięłam już wszystko.
- No tak, i za to zapłacimy, nie bój się my Cie dopiero wyżywimy.- powiedział i się zaśmiał. - Dziś robimy grill'a, jakie mięso, wołowe czy z wieprza ? - zapytał
- Jestem wegetarianką. - odpowiedziałam
- To od dziś już nie będziesz! - krzyknął i się zaśmiał.
- Gdzie jest Perrie ? - zapytałam
- Jest z Zayn'em, a co? Boisz się? - zapytał z tym swoim uśmiechem i złapał mnie za rękę.
- Zostaw mnie! - krzyknęłam
- Oj przestań, bo tu Cię zgwałcę! - zagroził mi.
Po moich policzkach płynął wodospad łez, dlaczego? Dlaczego On to robi? Dlaczego? Nagle poczułam wiatr i huk. Otworzyłam oczy i zobaczyłam, że ktoś Go bije. Nagle ten drugi chłopak złapał mnie za rękę i pociągnął w inną stronę. Przyjrzałam się temu chłopakowi.. To On.. Wziął moje zakupy i położył je na ruchomej taśmie. Po 5 minutach, zapłacił za to wszystko, złapał mnie za nadgarstek i ciągnął w swoją stronę, weszliśmy do łazienki. Staliśmy przed wejściami do męskiej, żeńskiej i dla inwalidów.
- Kim jesteś? Dlaczego to zrobiłaś? Oni Cię zniszczą! - zapytałam, coraz bardziej roztrzęsiona.
Przytulił mnie..
- Nie płacz, proszę Cię, nie płacz. - zaczął mnie uspokajać, po kilku minutach, rzeczywiście uspokoiłam się. - Opowiedz mi wszystko od początku. - powiedział.
Kucnęłam przy ścianie i zaczęłam wszystko od początku opowiadać..
~~~
Gdy to wszystko usłyszał, zacisnął pięści.
- Bardzo mi przykro, wyciągnę was stamtąd, Obiecuję. - przysiągł
- Nie! - krzyknęłam. - Oni Cię zniszczą. - powiedziałam
- Nie bój się o Mnie, tak przy okazji, jestem Justin, Justin Bieber. - przedstawił się.
- [T.I]
- Piękne imię. - powiedział. - Chodź. - powiedział i mnie pociągnął
Wyjrzał i zobaczył, czy tam są. Po krótkiej chwili, stwierdził, że ,nie i wybiegliśmy. Wsiadłam do jego auta. I ruszyliśmy.
#Niall#
- Przynajmniej, Jej się udało uciec. - powiedziała Perrie.
- Hahahaha.. Nie na długo! - zaśmiałem się.
- Jak to? - zapytała i podniosła głowę.
Wyjął swój telefon z kieszeni, wpisałem numery nowej karty SIM [T.I] i pokazałem Perrie.
- Nie..! Dlaczego?! Dlaczego to na nas trafiło ?! - wykrzyczała mi prosto w twarz. - I tak Wam się kiedyś znudzimy, po co to wszystko?! - krzyczała
- Po coś. - odpowiedziałem.
#[T.I]#
- Oni i tak Nas znajdą. - powiedziałam.
- Nie bój się, zgłosimy to na policję i po wszystkim. - powiedział
- A co z Pezz? - zapytałam
- Zobaczysz Nią też uratujemy. - powiedział.
Dojechaliśmy pod Jego dom.. Otworzył mi drzwi, wysiadłam. Podeszliśmy do drzwi, Justin włożył kluczyk w zamek i przekręcił nim 2 razy.. Wprowadził mnie do środka i powiedział bym usiadłam na tamtej kanapie, była to skórzana biała kanapa, a na niej kolorowe poduszki.. Był to skromny domek i w ogóle.. Był skromny, ale przytulny, mogłabym tu mieszkać zawsze, ale niestety to nie była moja przyszłość.
- Usiądź, przecież nie będziesz tak stała. - uśmiechnął się do mnie.
- Justin.. Ja powinnam wracać, Oni i tak mnie znajdą, a Ciebie pobiją, za to, ze mnie uratowałeś, nie powinieneś tego robić.. - spuściłam głowę.
Podszedł do mnie i mnie przytulił.. Powiedział: ~Nie bój się, jeśli mnie pobiją i tak Cię uratuję..~był taki czuły.. Nie, nie możesz [T.I], nie możesz się teraz zakochać.. Zaprowadził mnie do pięknego, jasno fioletowego pokoju i powiedział, ze na razie będę spała tutaj.. Zgadywałam, że to Jego pokój, ale nie chciałam już nic mówić. Poszłam się wykąpać.
~~~
#Następnego Dnia.#
Obudziłam się w tej jasno-fioletowej pościeli.. Podniosłam lekko głowę i rozejrzałam się po pokoju. Wstałam, zobaczyłam karteczkę przy szlafroku, pisało tam: "To Twój Szlafrok ;* -Justin xoxo"
Był wspaniały.. Mówię o Justin'ie...
Mxx M
Mxx M